|
Traumatyczne przeżycia budującego dom i rady dla idących jego śladami ....
wtorek, 24 października 2006
Sezon grzewczy o zgrozo....
No nie da się ukryć, że zima zbliża się nieuchronnie a wraz z nią czas uruchamiania i obsługi systemó grzewczych. Co prawda mam ten komfort, że działa u mnie ogrzewanie gazowo, ale jak wiadomo każdy komfort jest związany z kosztami niezbyt miłymi. Każdy szuka oszczędności w tej dziedzinie, i ja nie jestem wyjątkiem. W całej historii mojego budowania zrobiłem już prawie wszystko co możliwe aby dom stał się energooszczędny (na miarę możliwości w zabytkowym domu) czyli ociepliłem ściany, wymieniłem okna, ociepliłem dach, zastosowałem nowoczesny system ogrzewania gazowego z niskopojemnościową instalacją wodną, ociepliłem większość podłóg na parterze. Pozostały mi jeszcze dwa pomieszczenia na dole, gdzie muszę ocieplić podłogi i cały garaż który muszę ocieplić. Niestety walka o dobrą izolację w domu to tylko część sukcesu. Drugą sprawą jest sam system grzewczy, a jak wiadomo gazowy nie należy do najtańszych, za to jest komfortowy w obsłudze. Od tej zimy jako jego uzupełnienie zastosuj kominek z grawitacyjnym rozprowadzeniem ciepła. Co prawda dom nie pozwalał na łatwe wykonanie kanałów rozprowadzających ciepło w każdy zakątek, ale świetnie dało się zapewnić dotarcie ciepła do największych i najważniejszych pomieszczeń. Tak więc jedyne co mi pozostało obecnie, to ciąć, rąbać i układać drewno, a po sezonie grzewczym wziąć ołowek i papier aby obliczyć czy miało to jakiś sens poza niewątpliwie miłymi wrażeniami estetycznymi płynącymi z widoku płomieni w kominku. Byle do wiosny!!!!!
poniedziałek, 16 października 2006
Kominek
No troszkę czasu mi umknęło z zycia, a raczej z zapisu na blogu, ale nawał spraw domowych, służbowych i wszelkie inne czynniki jakie tylko mogą zająć statystycznego Polaka zwaliły się na mnie skutecznie odciągając od blatu na którym leży klawiatura. Z najwazniejszych spraw jakie zajęły mnie tak skutecznie muszę wspomnieć o jednej czyli o KOMINKU.... Co prawda jeszcze go nie skończyłem, ale zostało mi kilka drobnych prac i rozruch, więc mogę już co nieco napisać. Zanim go zbudowałem musiałem w pokoju gdzie miał stanąć wymienić podłogę i wylać fundament pod sam kominek. Nie była to miłą praca zważywszy, że robiłem to sam i bez betoniarki, ale nie pierwsza to praca tego typu jaką odwalam, więc nie było aż tak źle. Ostatnie dwa tygodnie zajęła mi ta przyjemniejsza część prac czyli montaż samego urządzenia i obudowy. Wszystko co było mi potrzbne kupiłem przez internet (coraz częściej tak robię, jestem ostatnio entuzjastą zakupów w sieci). Najgorzej było przenieść to cholerstwo bo żeliwo swoje waży, ale znalazły się pomocne dłonie..... Reszta to tylko sprawa dokładności i fachowej lektury. Postaram się zamieścić zdjęcia i moje doświadczenia z budowy, bo wiem jak mało o tym mozna znaleźć w literaturze i internecie. Póki co pozdrawiam wszystkich czytających i budujących lub remontujacych!!!!!!!
niedziela, 25 czerwca 2006
Komin
Niestety nadal nie mam wykonawcy przeróbki komina, a to kluczowa sprawa znaim zacznę montaż kominka. Jakoś kiepsko z dobrymi fachowcami. Penie wyjazdy za granicę specjalistó budowlanych zaczynają dawać o sobie znać. Do tego siedząc w pracy niewiele mogę zrobić fizycznie, więc pozostają telefony i szukanie po omacku. A czas ucieka....... Kominek mniej więcej mam już wybrany, choć to wybór z katalogu, więc różnie może wyjść jak już go postawię hihihihi. Ale póki co wszystko stoi i czeka na mistrza kominowego hehehehe. W końcu sdam go rozbiorę jak tak dalej poójdzie (żart*). Co za świat...
czwartek, 22 czerwca 2006
Motoryzacja
Z racji braku placu budowy a raczej jego odległości wziąłem się za prace przy samochodzie hihihihihihi. Nie będę Was zanudzał opisami tych czynności, w końcu to nie kącik motoryzacyjny ;)
niedziela, 18 czerwca 2006
Grill
Wróciłem do pracy i mam znów trochę czasu na pisanie. Przez ostatnie dni w domu dużo wysiłku włożyłem w prace ogrodowe. Wydatnie pomagała mi w nich żona (na szczęście...:)) i synek (niestety...;)). Córka uznała chyba, że nie należy do naszej rodzinki, więc jako lokator i klient motelu z wyżywieniem całodziennym nie będzie się angażowała w prace domowe obcych ludzi (wrrrrrrrr.......). Oczywiście grill nie jest jeszcze ukończony, ale nabrał realnego kształtu, a teren wokół niego wręcz wyładniał "pogłaskany" kobieca ręką. W stanie obecnym można już używać grilla, ale pozostało jeszcze pracy na 1-2 dni. muszę wykonać ruszt do szuflady na drewno i węgiel drzewny oraz dokończyć murowanie górnej krawędzi, ale to są drobiazgi. Drzwiczki jakie będą zamykały grill od frontu wykonam jesienią, żeby go zabezpieczyć na zimę. I to tyle krótkiego opisu na temat grilla w moim ogrodzie.
sobota, 10 czerwca 2006
Zegar tyka !!!
Niestety pracy się nie przerobi, to stara życiowa prawda. Wstaję rano, kładę się prawie rano, a i tak nie widać światełka w tunelu mojego budowania. No może trochę przesadzam... gdy patrzę na zdjęcia z początków naszej budowy (a raczej restauracji zabytku), to widzę znaczącą różnicę. Dobrze co jakiś czas sięgnąć pamięcią wstecz, aby odzyskać wiarę w lepsze jutro i nabrać energii do dalszych działąń. Niestety , mimo tego, że nie jestem śpiochem, brakuje mi czasu na sen. Pięć godzin dziennie da się wytrzymać przez ilka dni, ale na dłuzszą metę jest nie do przyjęcia. Widać to zapewne po moich rzadkich wpisach, ale wszyscy budujący wiedzą co to znaczy sezon budowlany w pełni. W tym roku szczególnie wartościowy jest każdy dzień (za sprawą naszej srogiej i długiej zimy), więc staram się wszystkie dostępne chwile wykorzystać do prac na powietrzu. To co pod dachem zawsze mogę odłożyć na jesienne słotne dni.... Teraz idę spać, póki jeszcze widzę na oczy i mam szansę dotrzeć do alkowy bez obrażeń ciała w postaci stłuczonych kolan i stóp. Dobrej nocy życzę wszystkim czytelnikom...
poniedziałek, 05 czerwca 2006
Krucabomba mało casu....
No i już w domu. Samochód sprawuje się całkiem nieźle, grill czeka na wymurowanie, samochód pyta gdzie będzie parkował, córka ma termin u ortodonty, syn termin u laryngologa, urzędy czekają na moją wizytę w związku z rejestracją samochodu, zakupione w grudniu kafelki wołąją aby je zabrać z magazynu, a fachowca od komina ani widu, ani słychu..... oj czeka mnie jutro ciężki dzień przy telefonie........ a byłbym zapomniał, ubezpieczenie muszę załatwić :):):). Może lepiej wrócę do pracy i poproszę o dodatkowe godziny?????
wtorek, 30 maja 2006
Zakup
Tak jak obiecałem, czynię. Dokonałem zakupu cud piękności samochodu o nazwie Ford Mondeo w wersji kombi. Co prawda moja żona nie lubi tego typu samochodów, ale nie ona nim będzie kierować, więc póki co musi uznać, że jest OK :):):). Jutro pierwsza dalsza trasa, jaką nim przejadę, więc będzie okazja sprawdzić go na długim dystansie. Miejmy nadzieję, że będzie się sprawował dzielnie i nie przysporzy mi żadnych kłopotów.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fachowcy radzą
![]() Odwiedzam aby poczytać
Pożyteczne
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||